Prywatne Centrum Terapii Uzależnień "Koninki", Poręba Wielka 480, 34-735 Niedźwiedź
+48 607 407 014 kontakt@jacekswist.pl

Pokochaj Siebie !

niska samoocena

Niedawno rozmawiałem z uczennicą, która przerwała naukę w szkole z powodu trudności emocjonalnych. Na moje pytanie, jaka jest naprawdę, odpowiedziała mi: „Jestem do niczego, nic nie warta. Lepiej, żeby mnie nie było, wtedy ci, którzy mnie kochają, mieliby mniej kłopotów.”

Zapytałem ją, skąd taka surowa ocena?  -   „Bo ja niczego w życiu nie osiągnęłam ”.

Większość ludzi na pytanie: „Jak się oceniasz?” najczęściej odpowiada: „Jestem do niczego”. Tymczasem gdzieś na dnie każdego z nas drzemie pozytywna ocena siebie, dobre mniemanie o sobie.

Już od najwcześniejszych lat życia spotykamy się z komunikatami, nie tylko słownymi, również emocjonalnymi, na nasz temat. To mogą być komunikaty zarówno miłe, jak i niemiłe. Są one zawarte w sposobie np. głaskania, prowadzenia za rączkę. Komunikatami są zachowania delikatne, ciepłe albo szorstkie i zimne. Już jako dzieci wyciągamy wnioski, że skoro jest mi przyjemnie, to znaczy, że jestem dla otoczenia kimś ważnym, znaczącym, to znaczy, że jestem kochany. Kiedy zaś dziecko spotyka się z komunikatami szorstkimi albo wręcz stwierdzeniami: „Jesteś głupi, nic nie potrafisz", wyciąga wniosek, że widocznie jest złe. Tak rodzi się negatywny stosunek do siebie. Ile dzieci w ciężkich czasach musiało słuchać od swoich rodziców, że są kłopotem, nie ma ich za co wyżywić. Ile razy dzieci słyszały od kogoś słowa „politowania”: lepiej jakby się to dziecko nie narodziło.

W wieku starszym otrzymujemy od otoczenia coraz więcej informacji, poglądów oceniających naszą osobę i zachowanie. Jedni nas oceniają dobrze, a inni źle. Efektem przyjmowania zdania innych ludzi jest kłopot wewnętrzny o charakterze chaosu emocjonalnego albo przynajmniej mieszanych uczuć. Napytanie: „Co czujesz wobec siebie?” nie potrafimy wtedy odpowiedzieć jednoznacznie: „Kocham siebie i akceptuję takim, jakim jestem”. Odpowiadamy: „Mam mieszane uczucia, kocham siebie i nienawidzę, akceptuję i nie znoszę”. Pewne oceny zresztą przyjmujemy chętniej, a inne odrzucamy. Negatywna samoocena powoduje, że koncentrujemy się na negatywnych ocenach z zewnątrz. Złe zdanie na swój temat rośnie jak lawina, aż pęka np. w postaci kryzysu psychicznego. Czasem nawet osoby 25 - 30 - letnie mają problemy emocjonalne, odrzucają siebie. Kiedy próbujemy dojść do źródeł takiego zachowania, okazuje się, że pierwszymi nadawcami negatywnych komunikatów byli rodzice, najbliższe otoczenie, nauczyciele. Gdyby dokładnie przeanalizować te negatywne oceny, to okaże się, że nie są to nasze myśli, ale „obce ciała”. Coś nam wpadło do ucha, ktoś nas tak potraktował. Człowiek boi się pójść za uczuciem akceptacji siebie samego, bo „stanie się egoistyczny i zarozumiały” do tego stopnia, że nikt z nim wżyciu nie wytrzyma. Boimy się to powiedzieć głośno, że jesteśmy dobrzy. Tymczasem efektem akceptacji siebie samego jest uzyskanie autonomii i harmonii, integracji, która jest fundamentem rozpoczęcia ewentualnych zmian w swoim życiu. Człowiek podzielony nie potrafi w sobie dokonać żadnych zmian. Człowiek, który nie kocha siebie, nie jest spokojny. Brak integracji wewnętrznej powoduje uczucie niezadowolenia, niepokój, brak zdecydowania, sprzeczności. W tej sytuacji trzeba odzyskać integrację. I oczywiste jest, że lepiej jest odzyskiwać pozytywną integrację, dopuścić do siebie akceptację siebie. Gorzej jest zaakceptować stronę negatywną, wmówić sobie, skoro już jestem zły, to niech tak już zostanie do końca. Człowiek taki jest też wewnętrznie spokojny, zintegrowany, ale czyni zło.

                                                                                                         Jacek Świst

                                                                                                                      c.d.n.